Gdy myślę o roku 2021, który właśnie mija, to wydaje mi się, że była to przeplatanka, raz świeciło słońce a raz padał deszcz. Przydarzyła mi się zmiana pracy i samotny wyjazd do Gdyni, ale nie byłam ani razu w kinie czy teatrze.
Natomiast był to zdecydowanie rok pod znakiem Netfixa, odkrywałam skandynawskie seriale kryminalne. Najbardziej polecam duński Kasztanowy ludzik, duńsko szwedzki "Most nad Sundem" oraz islandzki "W potrzasku". Kolejnym odkryciem są namiętnie słuchane podkasty kryminalne Olgi Hering i Justyny Mazur.
Jeśli chodzi o książki to zaciekawiły mnie stare książki z gatunku antyutopii, np. "Nowy wspaniały świat" Huxleya lub Zamiatina "My" z 1924r.
Cieszy mnie to, że sama zaczęłam pisać książki i wiersze dla mojej Zosi. Rozwijam się w tym temacie, bo widzę jej błysk w oku, gdy słucha babci bajek.
Generalnie więc uważam ten rok za znośny, czasem za dobry, a czasem za bardzo dobry. A wy, jak wam minął rok 2021?


Komentarze
Prześlij komentarz